Znowu w dłoni mam cały mój świat 

Jesteś Ty w nim, a tuż obok ja
Ciało moje przytulasz do ust
Ja ze szczęścia chcę liczyć do stu

W duszy mej jest radość i lęk
Porzuć myśli złe, choć tu i przytul mnie

Sama dobrze już wiem, wiesz i Ty
Że choć czasem są te szare dni
Nic nie może już rozdzielić nas
Kochanie zamknij drzwi i odlećmy do gwiazd

I tylko czasem ktoś zapyta mnie
Czy wierzę w to
Może to sen?
I tylko czasem ktoś zapyta mnie
Czy wierzę w to
Nie, to nie sen

Znowu w dłoni mam cały mój świat
Choć to dziwne zupełnie bez wad
A w nim jesteś niebem i piekłem, jak nikt
A tak, Ty potrafisz taki naprawdę być

Wszystko to ma swe miejsce i czas
Porzuć myśli złe, choć tu i przytul mnie

Sama dobrze już wiem, wiesz i Ty
Jak ważne są te jasne dni
Bicie serca, co dźwięczy i gra
Kochanie, zróbmy coś, by zostało już tak

I tylko czasem ktoś zapyta mnie
Czy wierzę w to
Może to sen?
I tylko czasem ktoś zapyta mnie
Czy wierzę w to
Nie, to nie sen









Mówiłeś - spójrz, prognozy zachwyt budzą w nas 

Mówiłeś - spójrz, ta plaża i zmieniałeś slajd
Przez zimę w środku miasta, szum fal w mych snach narastał
W snach marzenia złożę
Mówiłeś - brzeg, jak ciepły dywan czeka nas
I nawet kota na turystę chciałeś brać
Lecz zamiast snów o morzu, upałów i węgorzy
Deszcz i pusta przystań

Zamiast fal i skąpej mody
Nam deszczowy lipiec z wody
Oto jest menu dla dwojga nas
Kaprys złej pogody
Na nic z oczu Twoich słodycz
W ten deszczowy lipiec z wody
Miałeś dla mnie z piany wyjść, i co
Tylko deszcz

Nie mogę znieść tych Twoich suchych - mądrych słów
Jeżeli deszcz, to może w Cisnej, lecz nie tu
Od Twoich złych metafor przecieka mi parasol
Nie, nie mogę dłużej
I nawet sam krokodyl, nie da rady Cię wydobyć
Z tej wody, gdzie po uszy tkwisz, przez ten deszcz

Zamiast fal i skąpej mody
Nam deszczowy lipiec z wody
Oto jest menu dla dwojga nas
Kaprys złej pogody
Na nic z oczu Twoich słodycz
W ten deszczowy lipiec z wody
Miałeś dla mnie z piany wyjść, i co
Tylko deszcz

Zamiast fal...