Być, z Tobą sam na sam 

Chcę być z Tobą sam na sam
Ja taki kaprys mam
Czy zechcesz być ze mną sam na sam
A ja Tobie gwarantuję, że nie będzie wcale nudno nam

O, sam na sam
Być tylko sam na sam...

Choć, cichcem się wymkniemy
I razem na dachu usiądziemy
Tam tylko deszcz marcowy o dachówki będzie grał

A ja z Tobą na tym dachu
Sam na sam, na sam, na sam
Księżyc zza chmur, gwiazd srebrnych sznur
Brak mi tych bzdur, brak mi tych bzdur kochanie
Tańczyć razem w deszczu
Sam na sam, na sam, na sam
Jeśli Ci fantazji brak, fantazji brak
Zatańcz razem ze mną tak...

Być z Tobą sam na sam
Chcę być z Tobą sam na sam
Ciągle pełen gości dom
Ja błagam - zrób coś, żeby poszli stąd
Nie chcę przecież wiele
Tylko sam na sam dziś wieczór ze mną bądź

O, sam na sam
Być wreszcie sam na sam
Ja taki kaprys mam
Czy zechcesz być ze mną sam na sam
A ja Tobie gwarantuję, że nie będzie wcale nudno nam

A ja Tobie gwarantuję...

Sam na sam...









Żal rośnie jak las - sto lat 

Lodowce płoną jeszcze w nas
Choć zachwyt już przeminął
Spójrz - miłość to byłam ja
To, co ma w pieśni kiedyś żyć
To w życiu musi zginąć

Cinema, bo cinema
Podróż przez śmiech i płacz
Do pustych brzegów smutku
Cinema - spłoszony rytm dnia
Daje go Pantarej, już mniej

Więc, przekreśl to "więc"i już
Co łatwo przyszło musi iść
Namiętność jest jak Wena
Spójrz - wątek się rwie jak nić
A może tamto prawdą jest
A nas po prostu nie ma

Cinema, bo cinema
Podróż przez śmiech i płacz
Do pustych brzegów smutku
Cinema - spłoszony rytm dnia
Daje go Pantarej, już mniej