Cisza, 

Beznamiętna cisza
Jakby martwe napisy
W którymś z miast
Gdzie dawno
Nie ma już nikogo
Kto by je umiał odczytać
Cisza,
Gna liście niemy wiatr
Blady stróż zamiata wspomnienia
Miłość,
To po niej płacze cisza
Kogo teraz usypiać, z kim się bać
Gdy Twe serce
Jak wielkie skrzydło ptaka
Łopocze i do lotu się rwie
Więc wzbijasz się w gwiezdną noc
Do gwiazd
W marzeń Twych świat
I wyżej, wyżej tam gdzie
Cisza,
Wielka gwiezdna cisza
Krzyczy prawdę, że wszystko
Zabrał czas

Wkoło życie
Zachwyca Cię i zwodzi
Że zawsze będzie, jak dziś
Szum ludzi, zwykły smak dni
Mój głos
Magnez Twych trosk
Lecz wiedz, że wokół nas się czai
Cisza,
Bezlitosna cisza
Czy potrafisz
W ciszy
Odejść w nią









Bronimy drzew - ich prawa do zieleni 

Bronimy rzek, ku którym biegnie las
Bronimy łąk i zaoranej ziemi
I plonu, co z niej wzejdzie jeszcze raz
Jesieni barw i dni jesiennych, które
Kołysze wiatr do zimowego snu
I ciszy, co osiądzie białą chmurą
W zimowych mgieł na śnieżnej bieli pól

Bronimy gniazd, by nigdy nas nie zbudził
O brzasku dnia bezdomnych ptaków krzyk
Bronimy miast i tych zmęczonych ludzi
Co spieszą się jak...
Prócz wielkich spraw, o które świat się spiera
Idei i litery różnych spraw
Wszystkiego, co dostrzega się dopiero
Gdy pali się pod ludzką stopa piach

Bronimy drzew - ich prawa do zieleni
Bronimy rzek, ku którym biegnie las
Bronimy łąk i zaoranej ziemi
I plonu, co z niej wzejdzie jeszcze raz
Jesieni barw i dni jesiennych, które
Kołysze wiatr do zimowego snu
I ciszy, co osiądzie białą chmurą
W zimowych mgieł na śnieżnej bieli pól