Mówiłeś - spójrz, prognozy zachwyt budzą w nas 

Mówiłeś - spójrz, ta plaża i zmieniałeś slajd
Przez zimę w środku miasta, szum fal w mych snach narastał
W snach marzenia złożę
Mówiłeś - brzeg, jak ciepły dywan czeka nas
I nawet kota na turystę chciałeś brać
Lecz zamiast snów o morzu, upałów i węgorzy
Deszcz i pusta przystań

Zamiast fal i skąpej mody
Nam deszczowy lipiec z wody
Oto jest menu dla dwojga nas
Kaprys złej pogody
Na nic z oczu Twoich słodycz
W ten deszczowy lipiec z wody
Miałeś dla mnie z piany wyjść, i co
Tylko deszcz

Nie mogę znieść tych Twoich suchych - mądrych słów
Jeżeli deszcz, to może w Cisnej, lecz nie tu
Od Twoich złych metafor przecieka mi parasol
Nie, nie mogę dłużej
I nawet sam krokodyl, nie da rady Cię wydobyć
Z tej wody, gdzie po uszy tkwisz, przez ten deszcz

Zamiast fal i skąpej mody
Nam deszczowy lipiec z wody
Oto jest menu dla dwojga nas
Kaprys złej pogody
Na nic z oczu Twoich słodycz
W ten deszczowy lipiec z wody
Miałeś dla mnie z piany wyjść, i co
Tylko deszcz

Zamiast fal...









Dobra miłość między nami 

Tak delikatna, jak aksamit
Taka piękna, jak witraże
Prowadzi marzeń ogrodami

Wiodą nas jej ślady
W posiwiałe sady
Pól rozległy bezkres
Gdzie nie kłamie serce
Ale już odchodzi
Ten dzień, co ją zrodził
Już go los odmienił
Przysłoniły cienie
Tak bardzo bym chciała
Raz jeszcze usłyszeć
Pulsującą ciszę
Która nas zjednała
Która nas uczyła
Jak przywołać miłość
Jak z jej rąk wywróżyć
Czy zostanie dłużej

Dobra miłość między nami
Czy oprócz Ciebie ktoś ją da mi
Taką czułą, taką wierną
Kto znajdzie perły między łzami

Kto dotykiem dłoni
Każdy lęk przegoni
Znów dziś mi się śniła
Nasza dobra miłość
Ale już odchodzi
Ten dzień, co ją zrodził
Już go los odmienił
Przysłoniły cienie
Tak bardzo bym chciała
Raz jeszcze usłyszeć
Pulsującą ciszę
Która nas zjednała
Która nas uczyła
Jak przywołać miłość
Jak z jej rąk wywróżyć
Czy zostanie dłużej

Jak z jej rąk wywróżyć...