Jabłko i grzech - tak musi być,

wojna i śmiech zaraz po nich...
Zieleń i brąz, płomień i dym,
żebrak i król w koronie...

Słońce i grad, po nocy dzień,
światło i mrok ramię w ramię,
szampan i gaz, po życiu sen
i nic ci już nie ostanie...

Daj mi dłoń, tak daleko port...
Gdzie dziś dom, gdzie ulica słońc?

Aleją gwiazd, aleją gwiazd biegniemy, Bóg drogę zna,
pod niebem gwiazd, pod niebem gwiazd żyjemy, a każdy sam.

/ w s t a w k a /

I potem tak: luz, potem blues,
duch, potem pąk - zawsze razem
zachód i wschód, wiatr oraz mróz
anioł i stróż idą w parze...

Jabłko i grzech - tak musi być,
wojna i śmiech zaraz po nich...
Zieleń i brąz, płomień i dym,
żebrak i król w koronie...

Daj mi dłoń, tak daleko port,
gdzie dziś dom, gdzie ulica słońc.

Aleją gwiazd, aleją gwiazd biegniemy, Bóg drogę zna, }
pod niebem gwiazd, pod niebem gwiazd żyjemy, a każdy sam.} / x 2

/ w s t a w k a /

Aleją gwiazd, aleją gwiazd biegniemy, }
pod niebem gwiazd, pod niebem gwiazd żyjemy...} / do wyciszenia









Żal rośnie jak las - sto lat 

Lodowce płoną jeszcze w nas
Choć zachwyt już przeminął
Spójrz - miłość to byłam ja
To, co ma w pieśni kiedyś żyć
To w życiu musi zginąć

Cinema, bo cinema
Podróż przez śmiech i płacz
Do pustych brzegów smutku
Cinema - spłoszony rytm dnia
Daje go Pantarej, już mniej

Więc, przekreśl to "więc"i już
Co łatwo przyszło musi iść
Namiętność jest jak Wena
Spójrz - wątek się rwie jak nić
A może tamto prawdą jest
A nas po prostu nie ma

Cinema, bo cinema
Podróż przez śmiech i płacz
Do pustych brzegów smutku
Cinema - spłoszony rytm dnia
Daje go Pantarej, już mniej