Nie żal mi słońc, których nie zobaczę 

Nie żal mi łez, których nie wypłaczę
Nie żal mi łąk, w których nie utonę idąc pod wiatr
Nie żal mi dróg, których nie przebiegnę
Nie żal mi chmur, których nie dosięgnę
Nie żal mi burz, których nie uciszę
Mam to wszystko, co pragnęłam mieć

Bawi mnie świat - miejsce na tej ziemi
Bawi mnie świat - tyle trosk w kieszeni
Uśmiech i żal, dzieci pod oknami
Drzwi otwarte, jakby chciały mnie zaprosić
Bawi mnie świat - duży i nieduży
Obłok i wiatr, nieba cień w kałuży
Zdjęcie sprzed lat, czas odlotu i powrotu czas

Nie żal mi słów, których nie usłyszę
Nie żal mi dat, których nie zapiszę
Nie żal mi mórz, których nie przepłynę
Mam to wszystko, co pragnęłam mieć

Bawi mnie świat - miejsce na tej ziemi
Bawi mnie świat - byle grosz w kieszeni
Uśmiech i żal, dzieci pod oknami
Drzwi otwarte, jakby chciały mnie zaprosić
Bawi mnie świat - duży i nieduży
Obłok i wiatr, nieba cień w kałuży
Zdjęcie sprzed lat, czas odlotu i powrotu czas

Bawi mnie świat...
Wciąż mnie bawi świat...









Mówiłeś - spójrz, prognozy zachwyt budzą w nas 

Mówiłeś - spójrz, ta plaża i zmieniałeś slajd
Przez zimę w środku miasta, szum fal w mych snach narastał
W snach marzenia złożę
Mówiłeś - brzeg, jak ciepły dywan czeka nas
I nawet kota na turystę chciałeś brać
Lecz zamiast snów o morzu, upałów i węgorzy
Deszcz i pusta przystań

Zamiast fal i skąpej mody
Nam deszczowy lipiec z wody
Oto jest menu dla dwojga nas
Kaprys złej pogody
Na nic z oczu Twoich słodycz
W ten deszczowy lipiec z wody
Miałeś dla mnie z piany wyjść, i co
Tylko deszcz

Nie mogę znieść tych Twoich suchych - mądrych słów
Jeżeli deszcz, to może w Cisnej, lecz nie tu
Od Twoich złych metafor przecieka mi parasol
Nie, nie mogę dłużej
I nawet sam krokodyl, nie da rady Cię wydobyć
Z tej wody, gdzie po uszy tkwisz, przez ten deszcz

Zamiast fal i skąpej mody
Nam deszczowy lipiec z wody
Oto jest menu dla dwojga nas
Kaprys złej pogody
Na nic z oczu Twoich słodycz
W ten deszczowy lipiec z wody
Miałeś dla mnie z piany wyjść, i co
Tylko deszcz

Zamiast fal...