W lunaparku pełnym fałszywych gwiazd
Zgadujemy, co może spotkać nas
A cygańskie lato odurza i woła
Tak jak miłość, skoro przyszedł jej czas
Z kryształowej kuli, dłoni i kart
Próbujemy w całość złożyć ten świat
Od tej gorzkiej prawdy nas odwieść nie zdoła
Żadna wróżba, tajemny losu znak
Co ma być
To i będzie
Tak, czy owak zdarzy się
Podły los
Wielkie szczęście
Dobre, złe
Dobre, złe
Co ma być
W lunaparku światła pogasły już
I złodziejski księżyca błysnął nóż
A cygańskie lato przemija jak wszystko
Niespełnione, nieodgadnione, cóż...
Co ma być
To i będzie
Tak, czy owak zdarzy się
Podły los
Wielkie szczęście
Dobre, złe
Dobre, złe
Co ma być
Co ma być
To i będzie
Tak, czy owak zdarzy się
Dobry los
Wielkie szczęście
Dobre, złe
Dobre, złe
Co ma być...
Cisza,
Beznamiętna cisza
Jakby martwe napisy
W którymś z miast
Gdzie dawno
Nie ma już nikogo
Kto by je umiał odczytać
Cisza,
Gna liście niemy wiatr
Blady stróż zamiata wspomnienia
Miłość,
To po niej płacze cisza
Kogo teraz usypiać, z kim się bać
Gdy Twe serce
Jak wielkie skrzydło ptaka
Łopocze i do lotu się rwie
Więc wzbijasz się w gwiezdną noc
Do gwiazd
W marzeń Twych świat
I wyżej, wyżej tam gdzie
Cisza,
Wielka gwiezdna cisza
Krzyczy prawdę, że wszystko
Zabrał czas
Wkoło życie
Zachwyca Cię i zwodzi
Że zawsze będzie, jak dziś
Szum ludzi, zwykły smak dni
Mój głos
Magnez Twych trosk
Lecz wiedz, że wokół nas się czai
Cisza,
Bezlitosna cisza
Czy potrafisz
W ciszy
Odejść w nią